piątek, 2 maja 2014

Za mały jest świat na dzisiejsze ,,problemy" ...

To co kiedyś, bo przecież tak niedawno (zaledwie kilka lat temu) było dla nas problemem, dla dzisiejszej "młodzieży" to jakiś żart. Dzisiejsze zmartwienia dzisiejszych dzieciaczków to prawdziwe problemy. Takie wiecie, na poważnie... Ech. 



Co poszło nie tak? Gdzie w ewolucji nastąpił błąd? Jak go naprawić? Kogo za to wszystko winić? Jak nie dać się zwariować? Może tak na dobry początek - najzwyczajniej odciąć internet... 



Oby tylko nie było za późno na ratunek...

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Za mały jest świat na ludzką głupotę - część I

Miał być post raz na tydzień, a tu wyjdzie, że będzie raz na kwartał. Brak czasu nie pozwolił mi na dzielenie się z Wami moimi przemyśleniami. Wierzę, że teraz będzie nieco lepiej. Wszystko przez szkołę.

Właśnie... Dzisiejszy post będzie poniekąd o szkole. Chodzę do ogólniaka, w ogólnej opinii do najporządniejszej szkoły średniej w okolicy. "Szkoła z tradycjami, gdzie wybierają się najlepsi uczniowie chcąc zapewnić sobie jak najlepszą przyszłość" - takie zdanko przy każdej możliwej okazji recytuje moja pani dyrektor. Może to i prawda, ale tylko w pewnym stopniu, a jak mawia mój wychowawca: "Nawet 99.9% prawdy to kłamstwo". W zupełności się z nim zgadzam, chociaż często mamy inne poglądy...

O co mi tak właściwie chodzi? O to, jak można być tak głupim, by pchać w siebie różne świństwa (czytaj: tabaka; fajki; inne cuda, o których nawet nie mam pojęcia). Tyle się mówi o używkach itp.. Fakt, że do mnie to też nie trafia, bo osoby mówiące o tym nie potrafią tego przekazać tak jak należy, ale takie bardzo "abstrakcyjne coś" jak zdrowy rozsądek, każdy powinien posiadać. Jednak teraz już wiem, że posiada go garstka osób. Stąd ta abstrakcyjność.



Chodziłem do gimnazjum we wsi, więc może dlatego jestem, aż tak bardzo zacofany w tym temacie(z czego bardzo się cieszę), bo tam nie wszyscy nawet słyszeli o takich cudach, a o kontakcie nawet nie wspomnę. A teraz widzę jak co przerwę grupki rozbawionych chłopczyków(przecież nie chłopaków, bo rozwojem no to niestety...) idzie do toalety i wesoło wciągają to gów*o ze zdjęcia wyżej i jak tylko wyjdą to sępią o chusteczki bo w ich nosach oczywiście znajdują się te śmieci(śmieci, bo skład tej tzw tabaki niczym jej nie przypomina, ale OK)



Coś w tym jest... Wychodzą po spożyciu ze łzami w oczach, ale przecież jest "odlot", czują że są kimś więcej, są przez to lepsi, a wciągnie to jest taka świetna zabawa!  Czy, aby na pewno? Kilka dni temu słyszałem jak jakiś chłopczyk(on spowodował, iż postanowiłem napisać post właśnie o tym) powiedział do swoich kumpli:

"Wstałem rano, sprawdziłem czy coś mam, ale nie było nic. Patrzę, stoją przeciwbólowce na półce. Wziąłem wszystko co było, na razie jakoś się trzymam."

Wtedy zrozumiałem jak bardzo to wszystko(z pozoru niegroźne, przez wielu uważane nawet za lecznicze) wyniszcza organizm, a ci którzy biorą, wciągają, czy co tam się z tym nie robi, nawet nie chcą przestać. Dzień później ten chłopczyk od cytatu chodził znowu co przerwę do toalety, by zaczerpnąć przyjemności. A wszyscy żyli... krótko i tragicznie...

Metallica - Fuel


Wszakże to jest ich paliwem, ich napędem, ich mocą. A może tylko tak im się wydaje?

piątek, 20 grudnia 2013

Za mały jest świat na nasze plany. Czy aby na pewno?

"Już niedługo wolne. W końcu będę miał/a czas na swoje plany." - Myślał tak każdy od kilkunastu dni.

"Super! Mam tyle wolnego czasu. Wszystkie moje plany i pomysły w końcu zostaną zrealizowane." - Myślimy tak dzisiaj.

"Przecież mam jeszcze tyle wolnego. Zrobię to jutro" - Będziemy tak myśleć już od jutra, aż do Sylwestra.

"Jak to? Już po wolnym? Przecież ja nie zrobiłem... NIC" - Pomyślimy tak w Nowy Rok.


Nasze opamiętanie się ostatniego dnia za każdym razem gdy mamy wolne jest bezcenne. Okazuje się, że nasze wszystkie cele jakie postawiliśmy sobie na początku czasu wolnego zostały w tym samym miejscu. Dokładniej mówiąc w naszej głowie. Nie zrobiliśmy dosłownie nic. Czemu?
-Bo nie było czasu?
-Bo mieliśmy inne ważne rzeczy do roboty?
-Bo mieliśmy tak dużo pomysłów, że w efekcie nie wiedzieliśmy które zrealizować?
-Bo nie było do tego odpowiednich warunków?

NIE!

Powody, które podajemy jako przyczyny niewykonania naszych planów są tak śmieszne, że czasem po prostu brakuje słów. Idealnie pasuje tu stwierdzenie Michaiła Lermontowa:
„I byłoby to wszystko śmieszne, gdyby nie było takie smutne.“
Dokładnie tak... Jednak wciąż nie odpowiedzieliśmy sobie czemu nasze wszystkie plany biorą w łeb. Odpowiedź jest banalna...


 
A jeśli wciąż nie domyślacie się, to jest to lenistwo. To nie jest brak motywacji czy inne pierdoły. Lenistwo to jest nasz największy problem i musimy go pokonać sami. No chyba, że jesteśmy na to zbyt leniwi. 

Wystarczy pomyśleć. My, ludzie XXI wieku mamy nieograniczone możliwości i dostęp do wszystkiego czego tylko zapragniemy, a to sprawia, że gdybyśmy tylko chcieli... Moglibyśmy wszystko! Świat jest odpowiednio duży, by pomieścić nasze wszystkie pomysły.

Musimy przełamać się ten jeden raz. Potem będzie już tylko łatwiej. Na prawdę.
Chyba że wychodzimy z założenia, że "i tak się nie uda, więc po co próbować?"



"Bo najgorzej jest, gdy się może, ale się nie chce..."